Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Początek
Rozdział 1
"Przebite serce"
Był sobie młodzieniec,
i była dziewczyna,
nad brzegiem rzeki,
gdzie opowieść się zaczyna.
To było pierwsze spotkanie,
pierwsze, niezapomniane spotkanie.
On był królewiczem,
ona elfką
wiedzieli, że na daremno żywią się nadzieją,
że nigdy się nie roździelą.
To było pierwsze spotkanie,
pierwsze, niezapomniane spotkanie.
Teraz razem trwają
i przeciwnościa losu sie nie dają,
zawsze wygrywają,
bo razem się trzymają.
To było pierwsze spotkanie,
pierwsze, niezapomniane spotkanie.
Stali wtedy nad rzeką przytuleni,
w siebie wpatrzeni
raminami splątani,
stali zakochani.
To było pierwsze spotkanie,
pierwsze, niezapomniane spotkanie.
W każdą ciemna noc,
tę pamiętną noc,
tam stali w końcu dodam,
że sie w sobie zakochali.
Nastała chwila ciszy poczym rozkległy się bardzo glośne wiwaty i oklaski.
-Niestety musimy się z wami pożegnać. Bardzo serdecznie dziękujemy za to, że przybyliście tu i wysłuchaliście nas-powiedziała Niharasza.
Obie ruszyły w kierunku schodków. Zeszły z nich ciągnąc za sobą jedwabiste, niebiesko-białe suknie ręcznie wyszytymi kwiatami złotą nicią. W blasku księżyca świeciły im się włosy - kruczo-czarne Cynthii i złoty blond Niharaszy. Obie są tak piękne, że żaden elf, czlowiek, krasnolud czy inny stwór nie miał śmałości ich dotknąć.
Cynthia i Niharasza udały się do chaty, która znajdowała się na wysepce położonej na środku jeziora Jeredáh. Przeszły przez lasek po ścieżce. Tuż przy pomoscie stało wiadro na wodę, widząc je Cynthia postanowiła nalać trochę czystej i zdrowej wody. Jezioro to ma w całym imperium najczystszą wodę iż było w dawnych czasach obdarzone opieką Elfów Leśnych Strażników Lasu dopóki nie zginęli. Niharasza poszła dalej mostem rozmyślając o przeżyciach w końcu zatrzymała się
aby popatrzeć w głąb jeziora i pomarzyć. Czekając tak i marząc w pewnej chwili poszła do chaty i usiadła przed lustrem. Patrząc w lustro niezauważyła gdy podeszla Cynthia podsunęła krzesło z wyrzeźbionym imieniem jej siostry poczym usiadła na nim i przytuliła się do Niharaszy.
***
W nocy śniło się Niharasza, że wyjeżdżają w świat i za morzem u ludzi zdobywają sławę. Mimo wielu niepowodzeń związanych z dotarciem tam wszystko kończy się dobrze.
Natomiast Cynthii nasunęła się nowa myśl o równie wspaniałej pieśni o zakochanej parze i miłości jak zwykle nieszczęśliwej.
***
Pierwsza obudziła się Niharasza. Popatrzyła w okno, było dość wcześnie rosa jeszcze trzymała się mocno szyby i wcale nie miała zamiaru wyparować. Postanowiła nie budzić siostry przez dłuższy czas patrzyła na twarz Cynthii. Jej brwi od czasu do czasu marszczyły się, usta były blade, wyraz i mimika wskazywały na to iż nad czymś uporczywie myśli. W końcu otworzyła oczy, przez chwilę nie wiedziała gdzie jest, spojrzała w górę i zobaczyła siostrę siedzącą na łóżku i przyglądającą się jej. Otworzyła swoje usta i powiedziała cicho, nie mając sił , bo była niewyspana.
-Cześć.
-Witaj!-powiedziała rześko Niharasza.
-Długo nie śpisz?- spytała Cynthia i przetarła oczy, poczym ziewnęła i przeciągnęła się.
-Troszkę, chyba jakąś godzinkę -wstała podeszła do kuchni wrzuciła kawałek drewna i rozpaliła ogień. Położyła garnuszek z wczorajszym zaparzonym wywarem na palnik, aby się podgrzał.
w tym czasie Cynthia wstała i otworzyła okno aby zaczerpnąć trochę świerzego powietrza. Nagle usłyszała:
-Wiesz dzisiejszej nocy miałam sen i doszłam do wniosku, że powinnyśmy wyjechać i nie marnować czasu tutaj, spróbować swoich sił u ludzi.
-U ludzi, mówisz?
-Tak ,uważam że to to dobry pomysł. Miałam dość czasu aby poważnie się zastanowić.
-Ale...
-Poczekaj! Rozważyłam wszystkie za i przeciw. Jedynym zagrożeniem będzie reakcja ludzi. Jeżeli wszystko się powiedzie będziemy sławne! Ja już zdecydowałam, wiem że to dla ciebie zaskoczenie, wiem że potrzebujesz czasu, zastanow się i odpowiedz mi. Dobrze?
-W porządku.-Słowa te wypowiedziała z wahaniem w głosie.
Nastała chwila ciszy, którą przerwał brzdęk garnka zdejmowanego z kuchni. Uważnie Niharasza wlała do szklanki napój i podała go siostrze wymieniając z nią porozumiewawcze spojrzenie. W tej chwili ktos zapukał do drzwi. To Eldriljan, przyniosła kosz malin. Jest ona szczupłą, wysoką jasnowłosą elfką z ogromnym sercem, pełna życzliwości i miłości. Zawsze przychodziła rankiem z koszem pełnym czasem malin czasem jabłek lub wiśni.
-Onatö! Jataj kûl!*- powiedziała Cynthia
Poczym chwyciła rączkę koszyka i zamknęła drzwi.
* Witaj! Jesteś Kochana!
Eldriljan nie lubila wchodić do cudzych domów , uważała iż zaprosić znaczy wprosić się.
Z przyzwyczajenia, żadna z sióstr nie zapraszała jej dośrodka. Obie rozpakowały podarek od elfki i przygotowały śniadanie. Ranek był spokojny, ptaki bawiły się z latającymi chochlikami na soczystej, zielonej trawie. Był to w sam raz czas na sok z jagód leśnych. W tym celu Niharasza udała się na polanę, aby je zebrać. Podczas zbierania nuciła piosenkę, zwinnie tańcząc pośród traw. Na tę chwilę umilkły ptaki, zwierzęta przystanęły aby popatrzeć w ciszy. Nie mogły się oprzeć tak pięknej pieśni. Echo rozniosło ją aż po Stary Mroczny Las skrywający w sobie zagadkę krwawych gnomów. Rozniosło ją aż po góry Vonatägan, tam gdzie nie dociera najmniejszy promyk słońca. Nic nie jest takie jak tu, tylko takie ciche, nadzwyczajnie ciche skrywajace odwieczne tajemnice głazy wciąż patrzą jak świat się zmienia i wszystko
jakby zapisywały wielkim piórem nie mogąc tego powiedzieć.
Niestety wciąż pozostaje ciekawość ludzi. Góry przysłaniają morze i Księstwo Libantii. Lecz gdy usłyszą ten śpiew nikt nie wie, co dziać się będzie bowiem ludzie są różni. Może do końca życia zapamiętają to co usłyszeli, bo nasz język, nasze słowa mają moc. A może straszną? Tak potężną, że ludzki rozum pojąć tego nie może? Niharasza skończyła i jakby nigdy nic wszystko wróciło do swoich zadań. Z koszykiem jagód przeszła przez pomost, na środku błękitnego jeziora. Cynthia bujała się na krześle, sporzała w lustro w ramie z czarnego drewna, które miało właściwości lecznicze. Dostały je od zielarki Amagoý. Zobaczyła siostrę.
-Przyszłaś-stwierdziła Cynthia.
-Słuszne spostrzeżnie- powiedziała złośliwie.
-Nie ma o czym gadać.
-Chyba właśnie jest. Niedończyłyśmy naszej rozmowy.
-Ach, no tak zapomniałam- przyzała się siostra. Myślisz, że powinnyśmy?
-Ależ oczywiście! Świat należy do nas!
-Jak nam co się stanie?
-Raz się żyje! Chcesz całe życie tu spędzić?
-Nie!
-To jak?
-No dobra, ułożę dalszą część pieśni na pożegnanie, a ty w tym czasie pójdziesz do miasta kupisz prowiant i nie zapomnij o mapie Amagöy i Libantii! Będę czekać, kiedy przyjdziesz wszystko będzie gotowe.
-Dobrze, wszystko będzie dobrze-poklepała ja po ramieniu-trzymaj się!
Cynthia odstwiła kubek, mocno przy tym ściskajac jego rączkę, zmrużyła oczy, zamysliła sie nad piosenką. Mam-pomyslała.
***
Wkońcu Niharasza doszła do miasta. Przeszła przez las jak zwykle spotykając upierdliwe chochliki, które nie majac co robić póbowały wyciagnąć od niej przepis na ciasteczka.
Miasteczko było nie wielkie, mimo to wielu dobrych sprzedawców przyjeżdżało tam sprzedawać mapy, amulety, przeróżne zagraniczne tkaniny, ozdobne suknie z przepieknymi haftami wyszywanymi złotymi nićmi. Wreszcie między kupcami znalazła stragan handlarza map. Kupiła mapy i postanowiła pochodzić jeszcze trochę. Spotkała Eldriljan, rozmawaiły dłuższą chwilę. Powiedziała jej o tej smutnej wiadomości bardzo ją przy trym martwiąc. Powoli wróciła do Cynthii.
-Witaj!
-Witam cię.
-Postanowiłam, że wyruszymy zaraz! Po co marnować czas tutaj?
-Ale... nie bedziesz tęskniła?
-Jasne, że bedę ale po co czekać? Pakuj się i jedziemy!
-Dobrze, masz mapę?
-Tak.
Jeszcze tego dnia około godziny siedemnastej odbył się koncert pożegnalny. Jak to latem Słońce zachodziło dając piękny efekt. Spotkało się z chmurkami tworząc z różu popadającą w pomarańcz mgłę. Ta cudowna chwila trwała nie długo, ponieważ zawiał gwałtowny wiatr, który doskonale podkreslił sytuację dając jej barwę powagi i smutku. Odbyło sie to wszystko na Szumiącej Muszli (głaz na wzgórzu, obok którego była karczma "Szumiąca Muszla") było to częste miejsce spotkań całego miasta. Jak zawsze wszyscy byli zachwyceni. Potem szeptali miedzy sobą o ich pięknym śpiewie.
-Jestem taka- wzdechnęła -zmęczona. Postanowiłam, że wyjedziemy jutro o świcie.
-Też jestem zmęczona.-Przyznała Niharasza.
-Bardzo będę tęskinła za Eldriljan i wszystkimi.
-Ja też...Och z jednej stony chcę wyjechać, a z drugiej...-zamyśliła sie na chwilę.
-Pamietaj to nasza życiowa szansa!

Niha 9/02/2007 18:16:10 [
Powrót]
Komentuj
Natchnienie do kolejnego rozdziału:
Smocza Góra była wyludniona jak jakas pustynia spośród jego dzieci nikt na nią nie wchodził ani nie wychodził. W zamku na Górze nie bylo synow Elfów.
Od Niharashy odeszła radośc. Nie slychac było fletu ani harfy.
MAM NADZIEJĘ ŻE POMOGŁAM......
Estever'a 2/06/2007 18:57:11
| brak www IP: 83.6.4.89
U mnie nowa notka
Prue 21/02/2007 20:11:38
| brak www IP: 81.210.63.226
Witaj... pisarko.
Ja również nią jestem i też pisze opowiadanie fantasty. A raczej zaczynam pisać.
Zaintrygowało mnie Twoje opowiadanie. Dodaje do ulubionych i obiecuje, że będe śledzić dalszy rozwój wydażeń
Oby ogień waszych smoków nigdy nie zgasł!
Payoa 14/02/2007 17:55:13
|
http://legend-of-dragon.blog4u.pl IP: zalogowany
cudo
gladia 10/02/2007 18:19:55
| brak www IP: 213.238.76.122
Szablon wykonany przez Navien
Grafika Blackeri